Piątek z PKO BP Ekstraklasą. Starcie dwóch Wiseł, górą ta krakowska. Nie obyło się bez kontrowersji


Piątek z PKO BP Ekstraklasą tym razem przyniósł nam jedno spotkanie, które zakończyło się triumfem Wisły Kraków nad Wisłą Płock 2:1.

7 sierpnia 2026 Piątek z PKO BP Ekstraklasą. Starcie dwóch Wiseł, górą ta krakowska. Nie obyło się bez kontrowersji
Zbigniew H.

Zazwyczaj piątkowe menu proponowane przez Ekstraklasę zawiera dwie pozycje – późnopopołudniową i wieczorną. Dzisiaj mogliśmy zasiąść tylko do kolacji, a tam nie byle co. Starcie dwóch Wiseł, krakowskiej i płockiej, w stolicy Małopolski.


Udostępnij na Udostępnij na

Piątek z PKO BP Ekstraklasą. Tylko i aż dwie Wisły

Wisłą bardziej atrakcyjną przed konfrontacją wydawała się ta krakowska. Ofensywni beniaminkowie, dotychczasowe spotkania niezwykle zjawiskowe – non stop wysokie tempo, co chwilę polowanie na gola, bez zbędnych kalkulacji, strachu przed piłką. Otwarty, romantyczny, szalony futbol. Tym „Biała Gwiazda” nam zaimponowała na start Ekstraklasy.

Wisła Płock to już nieco inna historia. Większą rolę odgrywają stałe fragmenty gry, próby z kontrataków, cierpliwość i dyscyplina w defensywie. Było ryzyko, że gospodarze będą walić głową w mur i Krakowianie z czasem z bezradności stracą ofensywną moc? Jak najbardziej, ale raczej mylne. Szybko strzelony gol uruchomił zawodników z Płocka.

Hiszpańskie show w starciu Wisły Kraków z Wisłą Płock

Autorem gola otwierającego wynik był Angel Rodado. To była jego pierwsza bramka w PKO Ekstraklasie. Padła po rykoszecie, ale Hiszpanowi nie można odbierać instynktu strzeleckiego, zwłaszcza że przez cały mecz dochodził do sytuacji, a jego strzały wcale złe nie były. Nie minął kwadrans, a po świetnym podaniu Daniego Pacheco w sytuacji sam na sam znalazł się Said Hamulić. Pewnie strzelił doprowadzając do wyrównania w 28 minucie starcia.

Wokół dyspozycji Bośniaka narosło wiele obaw. Jego występ z dawnym pracodawcom, Widzewem Łódź przysporzył niemało wątpliwości. Było to zdecydowanie złe spotkanie, Hamulicia skreślano, zwłaszcza, że nie tak dawno wracał do Ekstraklasy jako piłkarz Widzewa i znów, jego powrót nie wypalił. W pierwszej połowie był aktywny, szukał piłek, znajdował się w polu karnym, był gotowy do wyjść jeden na jeden. Niekiedy o niepowodzeniu zaważyła zła decyzja, czasem Hamulić przegrywał pojedynek o piłkę, ale było go więcej niż zazwyczaj, obrońcy Wisły musieli na niego uważać, a co najważniejsze strzelił wreszcie gola.

Chwilę później dobrze do Jordiego Sancheza zagrał Alan Uryga. Jego podanie Hiszpan zamienił na gola tym samym zaliczając bramkę w trzecim meczu z rzędu. Świetny to był mecz w wykonaniu snajpera. Defensywa Wisły Płock, na papierze przecież całkiem solidna, miała niemałe problemy, by uporać się z nim czy Angelem Rodado. I jeden i drugi dochodzili do sytuacji, groźnie ustawiali się w polu karnym i otrzymywali piłki.

Mniej zjawiskowa druga połowa

W drugiej części spotkania zobaczyliśmy więcej wyważonej, spokojnej gry. Wisła Kraków nie była aż tak zainteresowana dominacją i chętniej oddawała piłkę Wiśle Płock zachęcając ją do konstruowania ataku pozycyjnego. Pojawiały się błędy w rozegraniu, szanse na kontrataki, ale im zegar wskazywał późniejszą minutę, tym Wiślacy mniej szarżowali i grali bardziej ekonomicznie fokusując się przede wszystkim na utrzymaniu korzystnego rezultatu.

Było także więcej niedokładności, sporo fauli, ot, w klimacie takiego ekstraklasowego, wczesnopopołudniowy mecz dwóch przeciętniaków, choć zegar i kalendarz oczywiście mówiły co innego. Jedynym momentem, gdy tętno kibiców zgromadzonych na stadionie przy ulicy Reymonta mogło wzrosnąć, była próba Marcina Kamińskiego po rzucie rożnym, która zakończyła się tylko słupkiem.

Tylko jeden mecz w piątek z PKO BP Ekstraklasą

Nie brakowało jednak kontrowersji. Jordi Sanchez w pierwszej połowie miał sytuację, która mogła sprawić, że należałoby postawić dwójkę przy jego dorobku bramkowym. Wychodził sam na sam, ale bez kozery wyciął go Marcus Haglind-Sangre. Szwed zobaczył jedynie żółtą kartkę.

Pomimo to, Jordi Sanchez gola strzelił, a gospodarze, zgodnie z przypuszczeniami byli lepsi, choć Płocczanie aż tak nie ustępowali kroku. Spotkanie dwóch Wiseł zwyciężone przez tą krakowską otworzyło i zarazem zamknęło piątek z PKO Ekstraklasą.

Piątek z PKO BP Ekstraklasą delikatnie miesza w tabeli

„Biała Gwiazda” dzięki drugiemu zwycięstwu zrównuje się dorobkiem punktowym z Legią Warszawa i Jagiellonią Białystok i wskakuje na trzecią lokatę w tabeli PKO Ekstraklasy. Za tydzień czeka ich wyprawa do Zabrza, by stoczyć bój o trzy punkty z Górnikiem, aktualnym wicemistrzem Polski.

„Nafciarze” zaś po zwycięstwie nad Rakowem Częstochowa i bezbramkowym remisem z Widzewem Łódź po raz pierwszy poczuli smak porażki. Bić na alarm na razie nie trzeba, bowiem Wisła Płock jest piąta w tabeli. Za tydzień zmierzy się z GKS-em Katowice na wyjeździe, co z pewnością będzie kolejnym, niemałym wyzwaniem dla podopiecznych Adama Majewskiego.

Tabela zapewniona przez Sofascore
  • Wisła Kraków – Wisła Płock 2:1 (2:1)

  1. Rodado, 36. Sanchez – 28. Hamulic

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze